EPITOME - E-Rot.Icon CD
Do darmowej dostawy brakuje jedynie 200 zł
Masz darmową dostawę ✓
Opis
Nowa długo oczekiwana płyta grindcore'owców z południowej Polski!
Chaos Vault:
Grind core proszę ja Was to jeno od wielkiego dzwonu lubię. I ostatnio coś sporo mi tak dzwoni. Głównie w uszach.
A to za sprawą hałasu, jaki prokuruje Kiszka z kompanami pod szyldem Epitome. Ostatnio trafił do mnie nowy krążek Rzeszowiaków. „e-ROTicon”, bo tak zatytułowali swoje najnowsze dzieło, trafił w moje gusta. Głównie z tego powodu, iż nie jest to jeno jałowa świniakowato-napierdlająca chlewnia, jakie zazwyczaj trafiają do mnie z napisem „grind core”. Jasne, jak się wkurwią to rzucają muzycznym mięsem na wszystkie strony jak rozrzucarka gnoju na podwyższonych obrotach. Ale i czasem zwolnią. Nawet słychać na „e-ROTicon” różne takie zajawki, jak jakaś piła do kości, wiertła dentystyczne (to jest kurwa dopiero horror!) i inne gadżety. Szalona jest ta muzyka jak Kaczyński na pigułach i równie nieprzewidywalna (weź to na klatę, Zespole ds. Promocji Wolności Przekazu i Poszanowania Zasad Dialogu Społecznego w Komunikacji!). Lecz, w przeciwieństwie do niego, pasuje mi to, hehe. Na przykład w takim „Introvertical (concrete noise&bass v.)” mamy do czynienia z odgłosami z jakiejś kuźni pomieszanymi z meksykańską trąbką. Kurwa kosmos, hehe. Grind core’owy do tego.
Epitome pokazało, że pomimo kilkunastu wiosen stażu, wciąż potrafią zaskoczyć i pokiereszować narządy słuchu zarazem. Dla mnie pycha, rzekłbym nawet, że palce lizać, ale mi je ujebało razem z uszami.